SŁUCHAJCIE DURNE POLSKIE KLECHY WSZYSTKICH SZCZEBLI!
Popierajcie dalej PiS! Bo oto PiS, wyraźnie dąży do wyprowadzenia Polski z UE i ponownego zbliżenia się z Rosją.
A gdy już się to stanie, nie zdziwcie się że –
NATYCHMIAST SZLAG TRAFI WASZE MAJĄTKI, PIENIĄDZE I WASZE PRZYWILEJE!
Ruski nie będzie się z wami, klechami, patyczkował, dyskutował, ani bawił w żadną dyplomację. Gdy Ruski zobaczy wasze zgromadzone bogactwa, i waszą pełną przepychu egzystencję, to od was zacznie.
Zatem „budiet” –
– „Pierwyj prikaz” – i po Rydzyku!
– „Wtaroj prikaz” – i po całej reszcie polskiego Kościoła Katolickiego…
Oj – cienko wy wówczas zaśpiewacie, CIENKO!
Ale tym razem Polacy nie będą was tak bronić, jak było to za komuny. Wszak przez tzw. „lata wolności” zaprezentowaliście się z najparszywszej strony, na jaką was stać!
W Rosji jest inny kościół i inna wiara. Wiara także żądna ogromnych środków finansowych i przepychu kapiącego złotem. W tej wierze nie będzie dla was żadnego „Hospodi pomiłuj”!
A Rosjanie głupi nie są – średnie IQ mają o cztery punkty wyższe od IQ polskiego…
Pamiętajcie stare mądre powiedzenie Cara Aleksandra – KURICA NIE PTICA, POLSZA NIE ZAGRANICA!
Chyba brak wam wyobraźni durne klechy! Czy wy ogóle jesteście Polakami?
Ale, pomimo wyżej wyrażonych emocji, jestem elastyczny i szanuję myśl polityczną innych, zapewne mądrzejszych ode mnie, znamienitych osobistości polskiej polityki.
Skojarzyło mi się tylko znane pojęcie „bratniej klasy robotniczej”…
W swoim czasie, bratnia klasa robotnicza Związku Radzieckiego, na przestrzeni dziejów, udzielała „opiekuńczej” pomocy zbrojnej klasom robotniczym innych państw o ustroju robotniczo-chłopskim…
„Pomagano” klasom robotniczym państw ościennych, które nieco zbaczały z wytyczonej, jedynie słusznej, „drogi do socjalizmu”.
Coś w tym było, bo obecnie polscy katoliccy robotnicy, katoliccy chłopi, i spora część polskiej katolickiej „inteligencji pracującej” (taka była nazwa w PRL), jakby zatęsknili za hegemonem ze wschodu.
Może powstanie odnowiony, niewielki „blok” na wzór radzieckiego i będzie to jakimś, optymalnym rozwiązaniem? Niewielki, bo obejmowałby Polskę, Węgry (bratanki) oraz inteligentną Rosję, z inteligentnym Putinem na czele…
Polska potrzebna jest Rosji dokładnie do tego samego, co Unii Europejskiej. Jest potrzebna Rosji, jako obszar buforowy, na wypadek, gdyby poczciwa Pani Angela Merkel nagle zarządziła współczesny Drang nach Osten…
Może zrealizuje się koncepcja częściowego panslawizmu, bez Słowacji i Czech. Niby Węgry by tu nie pasowały… Ale niech będą te głupawe bratanki… Wszak rodziny się nie wybiera…
NO I TAKIE TO SĄ KLASY LUDZI NA WSCHÓD OD ODRY I NYSY…
Ilustracja: internet
poniedziałek, 3 września 2018
niedziela, 5 sierpnia 2018
92. CIEMNY LUD
Po wsiach, miasteczkach, na przedmieściach dużych miast, oraz w samych miastach, egzystuje „ciemny lud”. Ciemny lud ma to do siebie, że nie wnika, o co chodzi w tej konstytucji, w tych sądach, nie rozumie trójpodziału władzy. Ciemny lud nie wie o co chodzi w demokracji. Demokrację ciemny lud postrzega jako jakieś bezhołowie. Obecne protesty w miastach ciemny lud odbiera jako zwykłe wichrzycielstwo. Dla ciemnego ludu to normalne, że każda nowa władza chce zagarnąć jak najwięcej wysokich stanowisk, bo tam są pieniądze.Ciemny lud nie kochał komunistów. Nie kochał ich wyłącznie dlatego, że komuniści programowo prześladowali kler katolicki. Teraz jest dobrze. Księdzu trzeba dawać pieniądze, bo po śmierci trzeba trafić do nieba. Proste.
Do własnej biedy ciemny lud jest przyzwyczajony. Pałace z basenami ciemny lud ogląda w telewizorze i traktuje jako bajki.
Ciemny lud kocha PiS, bo PiS jest czytelny. PiS daje ciemnemu ludowi „pieniądze+”. PiS wspiera kler katolicki. PiS ma wodza. Wódz ma charyzmę. Ma charyzmę, bo po katolicku gada i ma głupią gębę. Głupia gęba – kombinuje każdy „ciemny ludź” – jest równie głupia jak u mojego brata, mojego syna, czy ojca. Żaden tam obcy, inteligencki ryj Żyda czy Niemca, tylko okrąglutka i swojacka jest buźka naszego wodza!
PiS postępuje w sposób inteligentny. PiS nie popełnia błędów. PiS wie co „w trawie piszczy”. PiS wie co „piszczy” w duszach ciemnego ludu. W duszach i w mózgach tegoż ludu. PiS właśnie w to pogrywa. Cynicznie pogrywa.
Ten ciemny lud to dominujący trzon polskiego elektoratu. Używane tu określenie „ciemny lud”, jest dla tego ludu upokarzające. Większość ciemnego ludu to ludzie uczciwi i przyzwoici. Bywa, że czasem nawet dobrze wykształceni. Tyle, że myślą prostymi kategoriami i nie wdają się w skomplikowane analizy dotyczące organizacji państwa. PiS, w ścisłej współpracy z klerem katolickim, pilnują, żeby takie właśnie myślenie ciemnego ludu utrzymać jak najdłużej. Właśnie takie postępowanie zapewnia PiSowi sukcesy.
Należy przypomnieć, że określenie „ciemny lud” dawno wprowadził sam PiS w osobie Jacka Kurskiego (wypowiedź „ciemny lud to kupi” z 2005-10-14). Komunista Władysław Gomułka używał bardziej eleganckiego określenia „szerokie masy”.
Te demonstracje różnych KODów i „przyległości” są infantylne i nieskuteczne. Niezadowoleni opozycjoniści krytykują energiczne posunięcia rządu PiS. Niezadowoleni opozycjoniści wymyślają tysiące głupawych żartów i happeningów na temat PiS. Jednak niezadowoleni opozycjoniści jednocześnie nie przedstawiają w zamian niczego poważnego i interesującego. Niezadowoleni opozycjoniści bredzą wytarte hasła o niezawisłych sądach, o demokracjach, czego przeważająca większość ludzi w Polsce nie rozumie. Wreszcie niezadowoleni opozycjoniści, oferują jako „zbawiciela”, który na powrót powiedzie nas w ramiona Europy, żałosnego, wyświechtanego Grzegorza Schetynę.
W ten sposób niezadowoleni opozycjoniści nie doprowadzą do „polskiego Majdanu”, strajku generalnego, nie mówiąc już wywożeniu PiSowców na taczkach. O tym ostatnim niezadowoleni opozycjoniści marzą od roku 2015. Ale brak im jaj. W dodatku przeważająca większość z tych demonstrujących, niezadowolonych opozycjonistów, nadal chodzi do kościoła, słucha płynących z ambon „objawień” i co tydzień płaci haracz na tacę. O wprowadzeniu twardego rozdziału kościołów od państwa czy wprowadzeniu waluty euro nie ma co marzyć. Beznadziejni są ci niezadowoleni opozycjoniści.
PiS postępuje w sposób inteligentny. PiS we właściwy sposób wykorzystuje psychologię propagandy politycznej. Dlatego PiS nie popełnia błędów. Toteż PiS może spać spokojnie.
Nic nie pozostaje, jak się z tym pogodzić.
Ale ostatecznie można iść na jakieś wybory…
PiS nie sfałszuje wyborów. Nie będzie takiej potrzeby.
Polacy wybrali sobie, i mają taką władzę, na jaką zasługują. Władzę katolicką, zakłamaną i pazerną na pieniądze.
Europa Zachodnia jest kulturowo zbyt odległa.
Ilustracja: internet, kwejk.pl
poniedziałek, 16 lipca 2018
91. STARY GARNITUR
Ha ha ha!
NA POCZĄTEK STWIERDZĘ, ŻE PIS NIGDY NIE ROZLICZY ŻADNEJ AFERY!
Ludzie Kochani, zdajcie sobie sprawę z pewnego sprytnego mechanizmu propagandowego stosowanego przez PiS!
Oto PiS porusza śliskie i kompromitujące tematy, o których „dziwnie” milczała Platforma Obywatelska z Grzegorzem Schetyną i Ewą Kopacz na czele.
A tematy te, to rzecz jasna AFERY –
– mafia reprywatyzacyjna w Warszawie, Krakowie i w innych miastach,
– Amber Gold, gdzie miał być okresowo „zamieszany” syn Donalda Tuska,
– Afera GetBack i utracone miliardy,
oraz wiele, wiele innych, zobaczcie ile ich jest – *
PiS powołuje komisje sejmowe, kieruje sprawy do sądów. Ale tu zaczyna działać mądre przysłowie ludowe, że „diabeł tkwi w szczegółach”. Oto, z tychże szczegółów szybko wynika, że prominenci PiS również od lat są umoczeni w te afery!
Bo, proszę Państwa, przy nieoficjalnym "LEWYM KORYCIE" (a wysokich funkcjonariuszy państwowych mało kto odważy się kontrolować) istnieje PRAWDZIWE "POROZUMIENIE PONAD PODZIAŁAMI".
Niemal KAŻDY prymitywny Polak-nędzarz, niezależnie od przynależności partyjnej, wobec perspektywy „drobnego miliona” € na swoim prywatnym koncie, dostaje małpiego rozumu. Taka to jest wrodzona cecha Polaka.
Toteż w odpowiednim momencie, PiS, w sprawie każdej afery, WYCISZA śledztwo. Zauważyliście, że zawsze brak jest dalszego ciągu, nie mówiąc już o finale.
JEDNAK W ODBIORZE CIEMNEGO LUDU POZOSTAJE INFORMACJA, ŻE PIS JEST TĄ PARTIĄ, KTÓRA PIERWSZA WZIĘŁA SIĘ ZA ZNANE OD LAT PRZEKRĘTY, A O KTÓRYCH DOTYCHCZAS MILCZAŁY INNE PARTIE RZĄDZĄCE!
EFEKT PROPAGANDOWY – OCZYWISTY!
Jednak nie tylko PiS oceniam krytycznie. Także z ogromną rezerwą podchodzę do PO. Mam podejrzenie w odniesieniu do Grzegorza Schetyny, że wręcz KOLABORUJE z PiS!
Nie zagłosuję na PiS-owców. Nie zagłosuję także na Czarzastych.
To wszystko obłudne, zachłanne cwaniaki! W dodatku jednak niezwykle solidarne przy tym swoim „lewym korycie”.
Nazwiska i nazwy ugrupowań, wyświechtane przez lata, czyli cały „STARY GARNITUR” polityków, powinien zniknąć. Powinna nastąpić ZMIANA POKOLENIOWA, która wprowadzi świeży powiew, świeże i uczciwe podejście.
Mam nadzieję, że np. Pani Kamila Gasiuk-Pihowicz, lub Pan Władysław Kosiniak-Kamysz nie znajdą się w statystykach poniżej jakiegoś tam progu, i będzie można na nich zagłosować.
Jeden z moich adwersarzy na FB, trafnie zwrócił mi uwagę, że w tym drugim przypadku, PSL – dotychczasowa, stricte chłopska partia, w dotychczasowej formie nie przystaje do obecnych wyzwań. A to z tego powodu, że, cytuję – rolnicy stali się przedsiębiorcami. Inny zatem jest już zakres problemów. Dziękuję za tę mądrą polemikę.
Te dwa nazwiska podałem przykładowo. Ludzie ci są młodzi. Bardzo szczerze i otwarcie mówią, nazywając rzeczy po imieniu. Takich lubię słuchać.
Oczywiście nie mam tu na myśli „młodych odtwarzaczy” PiS…
Zatem co – nasza lokalna PIERESTROJKA?
Chyba konieczna!
A co, jeżeli w najbliższych wyborach znów znajdzie się w ofercie wyłącznie „stary wymięty garnitur” polityków? Co wówczas pozostaje? Oddać głos nieważny? Po obywatelsku, dla uspokojenia sumienia, że wzięło się udział w wyborach. To bez sensu, ale tak to wygląda z punktu widzenia uczciwego wyborcy! Wyborcy, który wreszcie chce zagłosować na rozsądne ugrupowanie. Wyborcy, który nie chce oddawać swojego głosu jakimś miernotom, tylko po to, żeby nie przechwyciły władzy jeszcze większe głupki.
Gdy do polskiej polityki wejdą całkowicie nowe ugrupowania, młodzi ludzie o zapatrywaniach europejskich, łatwiej będzie zburzyć stare układy. Starzy wyjadacze stracą rządowe umocowania i dopiero wówczas prościej będzie rozliczyć ich z ciemnych interesów.
Bo w „starym garniturze” już Polsce zdecydowanie nie do twarzy. „Stary garnitur” to stare układy, stare afery, ciepłe posadki, a u starych polityków błogie poczucie –
„Jednak naród nas kocha! Brawo my! Jesteśmy starzy, ale wciąż niezastąpieni!”
A konsekwencje dalszego utrzymywania dotychczasowego stanu, w tym ponownego wyboru PiS?
Rychłe „pogratulowanie” Polakom POLEXITU!
Bardzo możliwe, że nawet, w odróżnieniu od Wielkiej Brytanii, Unia Europejska sama nas się pozbędzie.
Jeszcze później, pogratulowanie „Wolnej Polsce” powstania POLSKIEJ AUTONOMICZNEJ REPUBLIKI FEDERACYJNEJ!
W POLSKIEJ AUTONOMICZNEJ REPUBLICE FEDERACYJNEJ będzie już wesoło!
Pierwszą rzeczą, którą uczyni potężny i wpływowy obecnie Kościół Prawosławny, to odpowiednio rozprawi się z polskim Kościołem Katolickim. Przede wszystkim przejmie na własność zgromadzone majątki naszego KK! Wszak dla naszych dawnych/przyszłych „przyjaciół ze wschodu” nie ma rzeczy niemożliwych.
Obecni magnaci polskiego KK zostaną srodze upokorzeni. Błyskawicznie zejdą na ziemię. Akurat im zdecydowanie należy się to!
Przyszłe władze cywilne, oczywiście będą sympatyzować z Kościołem Prawosławnym i raczej wesprą jego działania. A i kolejny, głupkowaty, watykański Papież nie będzie tu miał nic do gadania.
No cóż – dobre i to!
Ilustracja: internet, kresy24pl
NA POCZĄTEK STWIERDZĘ, ŻE PIS NIGDY NIE ROZLICZY ŻADNEJ AFERY!
Ludzie Kochani, zdajcie sobie sprawę z pewnego sprytnego mechanizmu propagandowego stosowanego przez PiS!
Oto PiS porusza śliskie i kompromitujące tematy, o których „dziwnie” milczała Platforma Obywatelska z Grzegorzem Schetyną i Ewą Kopacz na czele.
A tematy te, to rzecz jasna AFERY –
– mafia reprywatyzacyjna w Warszawie, Krakowie i w innych miastach,
– Amber Gold, gdzie miał być okresowo „zamieszany” syn Donalda Tuska,
– Afera GetBack i utracone miliardy,
oraz wiele, wiele innych, zobaczcie ile ich jest – *
PiS powołuje komisje sejmowe, kieruje sprawy do sądów. Ale tu zaczyna działać mądre przysłowie ludowe, że „diabeł tkwi w szczegółach”. Oto, z tychże szczegółów szybko wynika, że prominenci PiS również od lat są umoczeni w te afery!
Bo, proszę Państwa, przy nieoficjalnym "LEWYM KORYCIE" (a wysokich funkcjonariuszy państwowych mało kto odważy się kontrolować) istnieje PRAWDZIWE "POROZUMIENIE PONAD PODZIAŁAMI".
Niemal KAŻDY prymitywny Polak-nędzarz, niezależnie od przynależności partyjnej, wobec perspektywy „drobnego miliona” € na swoim prywatnym koncie, dostaje małpiego rozumu. Taka to jest wrodzona cecha Polaka.
Toteż w odpowiednim momencie, PiS, w sprawie każdej afery, WYCISZA śledztwo. Zauważyliście, że zawsze brak jest dalszego ciągu, nie mówiąc już o finale.
JEDNAK W ODBIORZE CIEMNEGO LUDU POZOSTAJE INFORMACJA, ŻE PIS JEST TĄ PARTIĄ, KTÓRA PIERWSZA WZIĘŁA SIĘ ZA ZNANE OD LAT PRZEKRĘTY, A O KTÓRYCH DOTYCHCZAS MILCZAŁY INNE PARTIE RZĄDZĄCE!
EFEKT PROPAGANDOWY – OCZYWISTY!
Jednak nie tylko PiS oceniam krytycznie. Także z ogromną rezerwą podchodzę do PO. Mam podejrzenie w odniesieniu do Grzegorza Schetyny, że wręcz KOLABORUJE z PiS!
Nie zagłosuję na PiS-owców. Nie zagłosuję także na Czarzastych.
To wszystko obłudne, zachłanne cwaniaki! W dodatku jednak niezwykle solidarne przy tym swoim „lewym korycie”.
Nazwiska i nazwy ugrupowań, wyświechtane przez lata, czyli cały „STARY GARNITUR” polityków, powinien zniknąć. Powinna nastąpić ZMIANA POKOLENIOWA, która wprowadzi świeży powiew, świeże i uczciwe podejście.
Mam nadzieję, że np. Pani Kamila Gasiuk-Pihowicz, lub Pan Władysław Kosiniak-Kamysz nie znajdą się w statystykach poniżej jakiegoś tam progu, i będzie można na nich zagłosować.
Jeden z moich adwersarzy na FB, trafnie zwrócił mi uwagę, że w tym drugim przypadku, PSL – dotychczasowa, stricte chłopska partia, w dotychczasowej formie nie przystaje do obecnych wyzwań. A to z tego powodu, że, cytuję – rolnicy stali się przedsiębiorcami. Inny zatem jest już zakres problemów. Dziękuję za tę mądrą polemikę.
Te dwa nazwiska podałem przykładowo. Ludzie ci są młodzi. Bardzo szczerze i otwarcie mówią, nazywając rzeczy po imieniu. Takich lubię słuchać.
Oczywiście nie mam tu na myśli „młodych odtwarzaczy” PiS…
Zatem co – nasza lokalna PIERESTROJKA?
Chyba konieczna!
A co, jeżeli w najbliższych wyborach znów znajdzie się w ofercie wyłącznie „stary wymięty garnitur” polityków? Co wówczas pozostaje? Oddać głos nieważny? Po obywatelsku, dla uspokojenia sumienia, że wzięło się udział w wyborach. To bez sensu, ale tak to wygląda z punktu widzenia uczciwego wyborcy! Wyborcy, który wreszcie chce zagłosować na rozsądne ugrupowanie. Wyborcy, który nie chce oddawać swojego głosu jakimś miernotom, tylko po to, żeby nie przechwyciły władzy jeszcze większe głupki.
Gdy do polskiej polityki wejdą całkowicie nowe ugrupowania, młodzi ludzie o zapatrywaniach europejskich, łatwiej będzie zburzyć stare układy. Starzy wyjadacze stracą rządowe umocowania i dopiero wówczas prościej będzie rozliczyć ich z ciemnych interesów.
Bo w „starym garniturze” już Polsce zdecydowanie nie do twarzy. „Stary garnitur” to stare układy, stare afery, ciepłe posadki, a u starych polityków błogie poczucie –
„Jednak naród nas kocha! Brawo my! Jesteśmy starzy, ale wciąż niezastąpieni!”
A konsekwencje dalszego utrzymywania dotychczasowego stanu, w tym ponownego wyboru PiS?
Rychłe „pogratulowanie” Polakom POLEXITU!
Bardzo możliwe, że nawet, w odróżnieniu od Wielkiej Brytanii, Unia Europejska sama nas się pozbędzie.
Jeszcze później, pogratulowanie „Wolnej Polsce” powstania POLSKIEJ AUTONOMICZNEJ REPUBLIKI FEDERACYJNEJ!
W POLSKIEJ AUTONOMICZNEJ REPUBLICE FEDERACYJNEJ będzie już wesoło!
Pierwszą rzeczą, którą uczyni potężny i wpływowy obecnie Kościół Prawosławny, to odpowiednio rozprawi się z polskim Kościołem Katolickim. Przede wszystkim przejmie na własność zgromadzone majątki naszego KK! Wszak dla naszych dawnych/przyszłych „przyjaciół ze wschodu” nie ma rzeczy niemożliwych.
Obecni magnaci polskiego KK zostaną srodze upokorzeni. Błyskawicznie zejdą na ziemię. Akurat im zdecydowanie należy się to!
Przyszłe władze cywilne, oczywiście będą sympatyzować z Kościołem Prawosławnym i raczej wesprą jego działania. A i kolejny, głupkowaty, watykański Papież nie będzie tu miał nic do gadania.
No cóż – dobre i to!
Ilustracja: internet, kresy24pl
niedziela, 17 czerwca 2018
90. ZAŚCIANEK NASZ
Masz wroga czystej krwi narodzie, spieszę ten pogląd wam uściślić.
Żyd, mówisz o nim, Niemiec, złodziej – wrogiem jest u nas ten, co myśli!
Ludowa była ongiś władza, wszystko szło tutaj jak po grudzie.
W jednym się naród z władzą zgadzał – szkodliwi byli mądrzy ludzie!
Partyjny ćwok się wszędzie szczerzył, co tak niedawno pasał krowy,
a polski naród święcie wierzył, że winne są myślące głowy.
Komuna wreszcie się wyniosła, tęgie dostawszy przedtem cięgi.
Za to głupota się rozrosła i zatoczyła szersze kręgi.
Teraz katabas – on jest mentor! Lubi pieniądze i uciechy,
lecz wciąż jest nam osobą świętą, która ocenia nasze grzechy.
Durny człowiecze – słuchaj księdza! On nauczyciel złotousty!
Z nas wszelkie zło ma on wypędzać, a sam nie stroni od rozpusty…
To ten katabas – ten nasz mentor, kocha luksusy i pieniądze.
Myśli, że jest osobą świętą, pomimo że go trawią żądze.
Żądze potężne, jak u byka, więc uważajcie, bardzo proszę!
Mimo sutanny lubi br(z)ykać, taki to z niego jest świętoszek!
Ha-ha-ha!
Ilustracja: internet, strona jajco.pl
wtorek, 5 czerwca 2018
89. LOJALNOŚĆ – WOLNOŚĆ
Mira Kuzel
Zapomniane znaczenia słów
LOJALNOŚĆ – WOLNOŚĆ
Żyjemy tak pospiesznie, tak zadziwiająco skrótowo, tak od zdarzenia do zdarzenia, będącego powierzchownym wyznacznikiem dnia, trudnym do zapamiętania już po tygodniu, nie mającym większego znaczenia w zrozumieniu życia, że nie tylko uciekają z nas emocje, ale i słowa – ich znaczenie i wartość.
Jednym ze słów, którego pierwotny, głęboki i wywodzący się z filozofii, sens przestaliśmy rozumieć jest: lojalność.
Powszechnie spotykamy to słowo najczęściej w rozumieniu posłuszeństwa wobec praw kraju, w którym żyjemy, wobec interesów firmy, a nawet wobec kupowanego produktu.
Wypowiedzenie tego słowa wywołuje pytania : „wobec kogo?” i „w jakim stopniu?”. Być lojalnym wobec państwa, religii, pracodawcy, przepisów? To najprostsze rozumienie.
Głębsze, obszerniejsze rozumienie lojalności zajmuje jedno z najważniejszych miejsc w etyce, jest wyznacznikiem i miarą wartości emocjonalnych występujących w naszej przestrzeni życiowej, więzi społecznych i więzi pomiędzy najbliższymi, których tak łatwo zapewniamy o miłości, zapominając, co to jest lojalność, jej emocjonalna siła i wartość.
W aspekcie etycznym to przestrzeganie praw, które przyjęliśmy na siebie w akcie dobrej woli, wyznaczając indywidualnie ich znaczenie jako zasadę moralną, ukształtowaną zgodnie z tym, co dla nas najwartościowsze. Dotyczy to wszystkich płaszczyzn naszego życia.
Być lojalnym to także umiejętność osądu, wartościowania i oceny wyboru, którego dokonaliśmy.
A skoro już dokonaliśmy wyboru, jego osądu i wartościowania – dochowajmy temu wierności.
Żyjący u schyłku osiemnastego wieku Immanuel Kant – którego piękne zdanie często cytujemy, a nie zawsze rozumiemy: „Niebo gwieździste nade mną, a prawo moralne we mnie” – postrzegał człowieka jako istotę wolną, działającą aktywnie i moralnie, właśnie w granicach swojej wolności i lojalności.
Postulował lojalność wobec własnego "Ja" jako najważniejszą z cnót. Zgodność z prawem istniejącym w człowieczej naturze to, jak mówił Kant׃ świadectwo człowieczeństwa. Lojalność względem prawa moralnego jest celem istnienia i uzasadnia wartość wolnego człowieka.
Dążyć zatem powinniśmy, zgodnie z Kantem, do etycznego ideału poprzez lojalność w odniesieniu do prawa moralnego wyzwolonego od presji.
Tylko wtedy działanie jest prawdziwie etyczne, kiedy jest nie tylko zgodne z ogólnym prawem, ale i dokonywane według naszego prawa moralnego. Cel człowieczeństwa to lojalne realizowanie własnego prawa moralnego wyznaczającego naszą godność, wartość, wolność i autonomię.
Trudne to w codziennym życiu, bo przecież wola ludzka oscyluje pomiędzy uniwersalnymi zasadami moralnymi a nabytymi empirycznie nawykami, układającymi się w nas warstwami przez lata, we wzajemnej zależności czynników psychologicznych i socjologicznych.
Najczęściej uciekamy od tych myśli – mogą przecież zakłócić "naszą małą stabilizację". I tu zaczynam wędrowanie po stronicach "Ucieczki od wolności" Ericha Fromma badającego mechanizmy ucieczki od wolności, próbującego odpowiedzieć na pytania, dlaczego wolność nie jest dla człowieka wartością absolutną, dlaczego można go bez trudu podporządkować, zniewolić, dlaczego potrzebny jest wódz i poczucie identyfikacji z grupą? Czy dlatego, że to daje poczucie bezpieczeństwa i oddala samotność?
Lojalność i poczucie wolności to strefa uczuć, emocji, lecz o ich przestrzeganiu decyduje nasz rozum, w którym tworzone są prawa moralne, świadomy wybór i możliwość wartościowania.
Obraz: Mira Kuzel, Uwolnienie, Liberación, akryl, płótno, 50 x 70 cm
Zapomniane znaczenia słów
LOJALNOŚĆ – WOLNOŚĆ
Żyjemy tak pospiesznie, tak zadziwiająco skrótowo, tak od zdarzenia do zdarzenia, będącego powierzchownym wyznacznikiem dnia, trudnym do zapamiętania już po tygodniu, nie mającym większego znaczenia w zrozumieniu życia, że nie tylko uciekają z nas emocje, ale i słowa – ich znaczenie i wartość.
Jednym ze słów, którego pierwotny, głęboki i wywodzący się z filozofii, sens przestaliśmy rozumieć jest: lojalność.
Powszechnie spotykamy to słowo najczęściej w rozumieniu posłuszeństwa wobec praw kraju, w którym żyjemy, wobec interesów firmy, a nawet wobec kupowanego produktu.
Wypowiedzenie tego słowa wywołuje pytania : „wobec kogo?” i „w jakim stopniu?”. Być lojalnym wobec państwa, religii, pracodawcy, przepisów? To najprostsze rozumienie.
Głębsze, obszerniejsze rozumienie lojalności zajmuje jedno z najważniejszych miejsc w etyce, jest wyznacznikiem i miarą wartości emocjonalnych występujących w naszej przestrzeni życiowej, więzi społecznych i więzi pomiędzy najbliższymi, których tak łatwo zapewniamy o miłości, zapominając, co to jest lojalność, jej emocjonalna siła i wartość.
W aspekcie etycznym to przestrzeganie praw, które przyjęliśmy na siebie w akcie dobrej woli, wyznaczając indywidualnie ich znaczenie jako zasadę moralną, ukształtowaną zgodnie z tym, co dla nas najwartościowsze. Dotyczy to wszystkich płaszczyzn naszego życia.
Być lojalnym to także umiejętność osądu, wartościowania i oceny wyboru, którego dokonaliśmy.
A skoro już dokonaliśmy wyboru, jego osądu i wartościowania – dochowajmy temu wierności.
Żyjący u schyłku osiemnastego wieku Immanuel Kant – którego piękne zdanie często cytujemy, a nie zawsze rozumiemy: „Niebo gwieździste nade mną, a prawo moralne we mnie” – postrzegał człowieka jako istotę wolną, działającą aktywnie i moralnie, właśnie w granicach swojej wolności i lojalności.
Postulował lojalność wobec własnego "Ja" jako najważniejszą z cnót. Zgodność z prawem istniejącym w człowieczej naturze to, jak mówił Kant׃ świadectwo człowieczeństwa. Lojalność względem prawa moralnego jest celem istnienia i uzasadnia wartość wolnego człowieka.
Dążyć zatem powinniśmy, zgodnie z Kantem, do etycznego ideału poprzez lojalność w odniesieniu do prawa moralnego wyzwolonego od presji.
Tylko wtedy działanie jest prawdziwie etyczne, kiedy jest nie tylko zgodne z ogólnym prawem, ale i dokonywane według naszego prawa moralnego. Cel człowieczeństwa to lojalne realizowanie własnego prawa moralnego wyznaczającego naszą godność, wartość, wolność i autonomię.
Trudne to w codziennym życiu, bo przecież wola ludzka oscyluje pomiędzy uniwersalnymi zasadami moralnymi a nabytymi empirycznie nawykami, układającymi się w nas warstwami przez lata, we wzajemnej zależności czynników psychologicznych i socjologicznych.
Najczęściej uciekamy od tych myśli – mogą przecież zakłócić "naszą małą stabilizację". I tu zaczynam wędrowanie po stronicach "Ucieczki od wolności" Ericha Fromma badającego mechanizmy ucieczki od wolności, próbującego odpowiedzieć na pytania, dlaczego wolność nie jest dla człowieka wartością absolutną, dlaczego można go bez trudu podporządkować, zniewolić, dlaczego potrzebny jest wódz i poczucie identyfikacji z grupą? Czy dlatego, że to daje poczucie bezpieczeństwa i oddala samotność?
Lojalność i poczucie wolności to strefa uczuć, emocji, lecz o ich przestrzeganiu decyduje nasz rozum, w którym tworzone są prawa moralne, świadomy wybór i możliwość wartościowania.
Obraz: Mira Kuzel, Uwolnienie, Liberación, akryl, płótno, 50 x 70 cm
Subskrybuj:
Posty (Atom)



